www.horsesport.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Ujeżdżenie Przejścia - na co zwrócić uwagę, najczęstsze błędy

Przejścia - na co zwrócić uwagę, najczęstsze błędy

Przejścia - z pozoru banalne ćwiczenia, które powtarzamy niejednokrotnie kilkadziesiąt razy na każdym treningu, a jednak bardzo często wykonywane niepoprawnie. Postaram podzielić się z Wami podstawową zasadą, jakiej należy się trzymać robiąc każde przejście, podpowiem na co zwrócić szczególną uwagę, a czego się wystrzegać.

Pomoże mi w tym Zosia - młoda zawodniczka konkurencji skoków, z którą na codzień pracuję nad podstawami ujeżdżenia.

Oglądając ten materiał należy pamiętać, że mamy do czynienia z indywidualną parą, na konkretnym etapie wyszkolenia. W związku z tym, nie wszystkie moje uwagi będą miały 100% zastosowanie w Waszym przypadku.

Ze względu na bardzo duży upał, zawodniczka na własną odpowiedzialność (jest osobą pełnoletnią) zdecydowała się jeździć bez toczka.

Dim lights Embed Embed this video on your site

Dim lights Embed Embed this video on your site

Dim lights Embed Embed this video on your site

Dim lights Embed Embed this video on your site

Dim lights Embed Embed this video on your site

Dim lights Embed Embed this video on your site

Dim lights Embed Embed this video on your site


O autorze:

kolakowskabeataBeata Kułakowska o sobie:
Cenną mądrością, którą mi podarowano, jest stwierdzenie, że ci najlepsi, to nie są nadludzie i każdy może dążyć do najlepszych rezultatów swojej pracy, czego życzę wszystkim.

Konie fascynowały mnie od dziecka, jak większość ludzi zawodowo związanych z jeździectwem.

Urodziłam się w Warszawie, więc do dyspozycji miałam okoliczne kluby jeździeckie. Trzeba pamiętać, że były trochę inne – trudniejsze czasy, z dużo uboższą infrastrukturą, więc wymagało wiele zachodu, żeby realizować swoje zainteresowania. Z czasem związałam się na dłużej z AZS SGGW AR Wolica. Tam już bardziej ukierunkowałam się na konkurencję ujeżdżenia.
To były czasy koni klubowych, więc nie miało się dużego wpływu, jaka drogą potoczą się  jeździeckie losy. O wszystkim decydował trener: jakiego konia, i jaką konkurencję będzie się uprawiać.

Miałam szczęście, że z czasem los zetknął mnie, i mogłam czerpać wiedzę, od bardzo doświadczonych szkoleniowców. Dużo zawdzięczam Pani Elżbiecie Morciniec Pani Annie Piaseckiej, Miałam też szansę usłyszeć wiele cennych uwag na zgrupowaniach, zarówno od Pana Bogusława Misztala, jak i od Pani Wandy Wąsowskiej.

Mam szczęście, bo do pracy motywowali mnie moi bliscy przyjaciele, o bardzo dużej wiedzy i sportowym doświadczeniu.

Od 25 lat zajmuję się pracą trenerską, która dotyczy zarówno szkolenia samych koni, jak i par: jeździec-koń.

Na przestrzeni lat, wielu trenujących ze mną jeźdźców z powodzeniem startowało w zawodach rangi strefowej, ogónopolskiej i mistrzowskiej, osiągając zadowalające wyniki łącznie z medalami.

Najważniejsza jest droga, na końcu której jest cel-wynik. W sporcie, jak w życiu, dotyczą nas sukcesy i porażki. Dobrze, jeśli wyciągnięte z tego właściwe wnioski posuwają nas do przodu.

Cenną mądrością, która mi podarowano, jest stwierdzenie, że ci najlepsi, to nie są nadludzie i każdy może dążyć do najlepszych rezultatów swojej pracy, czego życzę wszystkim.

 

Filozofia treningu

Zaczynając działalność szkoleniową na ogół pracujemy schematycznie. Dopiero z czasem długoletnia praktyka, dająca doświadczenie, pozwala bardziej świadomie kłaść nacisk na czynniki priorytetowe w wyszkoleniu pary.

Dla mnie jest to absolutny nacisk kładziony na umiejętności jeźdźca. Uważam, że świadomość ciała, odczuwanie siebie i konia, powoduje bezpośrednie przełożenie na progres w treningu pary. Bardzo często spotykam się z reakcjami jeźdźców „ale on sztywny”, „ale on wparty”, itd. Uczę tego, aby zanim obarczymy konia „winą” za reakcje, zastanowić się, „co ja robię źle?”, czy inaczej – „jakie ćwiczenie mogę wykonać i czy moje pomoce naprawdę umożliwiają koniowi zrealizowanie wyznaczonego zadania na wyznaczonym poziomie.

Jak możemy wymagać od konia perfekcji w pracy, sami nie weryfikując, jak mu to proponujemy, Oczywiście taki sposób szkolenia wymaga dużej samokontroli i inteligencji emocjonalnej od jeźdźców. Ale te cechy według mnie są nieodzowne aby osiągnąć satysfakcję i efekty w jeździe konnej.

Ludzie szukając ułatwień i dróg na skróty, często korzystaj z różnych yzw. Patentów, które pozwolą im ominąć problem. Niestety to pokutuje często trudniejszymi do skorygowania błędami na dalszym etapie szkolenia konia. Trzeba wziąć pod uwagę, że każdy z nas jest indywidualnością i podobnie jest z koniem. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać na efekty trochę dłużej. Tak też bywa z ludźmi: jedni mają talent i przy właściwym treningu pojmują w lot, a inni potrzebują więcej powtórzeń. Jeździec mający własne problemy techniczne, nie może oczekiwać od konia prawidłowego zaangażowania zadu, położenia grzbietu i naturalnie wynikającego również z tego zaokrąglenia szyi.

Szczególnym wyzwaniem jest szkolenie młodego konia. Wymagane jest duże doświadczenie i praktyka, by móc właściwie ocenić problemy i indywidualnie do możliwości – dobrać rodzaj treningu.

To, jakiej jakości będą podstawy wyszkolenia młodego konia przekłada się na prawidłowy proces szkoleniowy w zaawansowanych stopniem trudności ćwiczenie,. Podstawą świadomego treningu jest cofnięcie się do ćwiczeń przygotowujących w momencie gdy na zadane zadanie kon reaguje oporem, buntem lub gdy powstaje inny problem.

Skupiamy się na systematyczności w przemyślanych koncepcyjnie treningach – plan treningowy. To jest oddzielne, bardzo ważne i rozbudowane zagadnienie. Jeździec powinien uczyć się samodzielnej oceny jakości wykonywanych ćwiczeń. Bierne czekanie na korekty trenera, nie pozala wypracować własnej wrażliwości jeździeckiej. Trener na pewnym etapie zaawansowania, powinien stać się bardziej konsultantem niż nauczycielem, a jeździec mieć świadomość na jakim rzeczywistym etapie szkolenia znajduje się razem z koniem.

Życzę wszystkim czerpania radości z drogi, jaką jest codzienny trening, a nie tylko upatrywania satysfakcji w celu. To już tylko przysłowiowa „kropka nad i".